|
BLOG
04 lutego 2010, 14:59
Jutro wizyta u ukraińskich przyjaciół
Dwie wielkie rzeki ludzi spływały z obu stron ulicy. Rozglądałem się lekko zdezorientowany – ukraińskie okrzyki brzmiały groźnie, wydawało się, że oto nadchodzą wzajemnie sobie wrodzy manifestanci.
Demonstranci spotkali się akurat przede mną. Pogryzając hamburgera z pobliskiego McDonalda (w "restauracji" globalnej sieci życie tego dnia toczyło się normalnym trybem – i chyba tylko tam) mogłem obserwować, jak Ukraińcy padają sobie w ramiona. Wszyscy razem ruszyli na wiec pod pobliskim pomnikiem Szewczenki. Wyrzuciłem papierek po kanapce i skierowałem się w ślad za tłumem. Kilkanaście minut później, opierając się o ośnieżony postument pomnika, spoglądałem na dziesiątki tysięcy Ukraińców pod narodowymi oraz pomarańczowymi flagami. Było 22 listopada 2004 roku, we Lwowie rozpoczynała się rewolucja. *** Nasza pomoc dla Ukrainy w 2004 roku była niezbędna i cenna. Bez wątpienia odnieśliśmy sukces, bo sukcesem jest zahamowanie dryfu naszego sąsiada w kierunku modelu wschodniej satrapii. Jednakże nie da się ukryć, iż wydarzenia po Pomarańczowej Rewolucji nie spełniły pokładanych przez Polaków oczekiwań. Ukraińcy nie wykorzystali wielu porewolucyjnych szans, ale nie ma w tym nic dziwnego. Polityczny chaos jest typową cechą reformujących się systemów. Lecz, niestety, kijowscy politycy z premedytacją odrzucili szansę na zawiązanie partnerskich kontaktów z Polską. Owszem, można by powiedzieć, iż ukraińskie elity pragmatycznie skoncentrowały się na dialogu z największymi graczami – UE, NATO, Rosją. Ale przykłady z przeszłości wyraźnie świadczą o tym, że podstawą skutecznej polityki zagranicznej są pozytywne kontakty z najbliższymi sąsiadami. Nikt nie ma wątpliwości, jak wielkie znaczenie dla całej Europy miało najpierw francusko-niemieckie, a następnie polsko-niemieckie pojednanie. Tymczasem Ukraińcy zaczęli budować swoją tożsamość narodową korzystając z tradycji UPA – armii, którą trudno porównywać z partyzantkami innych państw okupowanych przez III Rzeszę. UPA zajmowała się w dużym stopniu masowym zbrodniami na cywilach, przeprowadzając politykę ludobójstwa. Przy całej sympatii dla Ukrainy, i dostrzegając strategiczne znaczenie tego kraju dla nas, Polacy nie powinni godzić się na promowanie u naszych sąsiadów pamięci o zbrodniarzach. Ukraina ma w swej historii wiele wspaniałych chwil, wielu bohaterów, których nie musi się wstydzić. Niestety, za Banderę i jego ludzi Ukraińcy powinni się wstydzić, a nie oddawać im cześć. Dlatego jutro wyruszam na kolejną demonstrację. Tym razem pod konsulatem Ukrainy. Bo przyjaźń to też mówienie przyjaciołom o tym, co robią źle. KOMENTARZE
1. 04 lutego 2010, 15:42 Juszczenko okazał się silny siłą mitów i agentów wpływu. Gdy obu czynników zabrakło, nastąpił powrót do punktu wyjścia.
Jedyne, co dla nas Polaków ważne, to aby elity ukraińskie chciały być UKRAIŃSKIE - mogą być nawet pro rosyjskie! I o to powinniśmy jedynie zabiegać. Dreptanie wokół Juszczenki czyni dzisiaj wybór Lecha Kaczyńskiego przez Kresowiaków bardzo wątpliwym... 2. 04 lutego 2010, 21:28 Idżmy pod ukraiński konsulat wspomóc braci Ukraińców w imię rozsądku i prawdy!
Dobrze, choć późno odezwała sie w sprawie wyróznienia Bandery przez prez. Juszczenkę, Kancelaria Prezydenta RP. DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |